czwartek, 12 października 2017

Adopcja rodzeństwa, czyli gdzie diabeł nie może tam ... siostrę pośle :)

Nie wiedzieć czemu zawsze marzyłam o rodzeństwie. Będąc jedynaczką świat wydawał się taki... smutny. Prosiłam i prosiłam rodziców (najlepiej o starszego brata i młodszą siostrzyczkę), ale jak zaklęci wciąż powtarzali, że nie mogą mieć więcej dzieci. Do tej pory nie wiem, czy faktycznie tak było, czy po prostu nie byliby w stanie udźwignąć takiej drugiej mnie ;)

Pewnie ci, którzy mają złośliwego brata czy siostrę, daliby wszystko za chwilę świętego spokoju, ale tak naprawdę to moje życie nie było łatwe. Bojąc się o mój charakter jako jedynaczki, rodzice skrzętnie pielęgnowali we mnie cechy takie jak umiejętność dzielenia się z innymi, empatię i inne. Cóż z tego, skoro przyjaciółka nigdy nie zastąpi siostry. 

Decydując się na adopcję, od razu wiedzieliśmy, że chcemy więcej niż jedno dziecko. Oczywiście najlepiej, żeby była to dziewczynka i chłopczyk. Kiedy E. była malutka i polubiła postać Peppy, zawsze śmialiśmy się, że w przyszłości trzeba jej znaleźć George'a. 

Wiem, że wiele osób ma wątpliwości przed decyzją o drugim dziecku, nie mówię tylko o adopcji, ale również o drugiej ciąży. Dziś wiem, że bez wątpienia jest to ogrom pracy, obowiązek, wydatek (choć nie powiem, bo łapiemy się na 500+ ;), zmartwienia i wiele innych czynników, które mogą wydawać się trudne do pokonania.
Poza tym nie oszukujmy się, dzieci do adopcji jest mało, tak wiele par czeka jeszcze na swoje pierwsze dziecko, a gdzie drugie? 

Jak wiecie dla nas życie napisało inny scenariusz. Gdy nasza Peppa była malutka, zamiast George'a urodziła się kolejna Peppa, spadła z nieba niespodziewania, właśnie wtedy, gdy przed chwilą kontemplowałam moje śpiące w łóżeczku dziecko, roniąc łezkę, że jest już takie duże. 

Ale gdyby tak się nie stało, na pewno staralibyśmy się o adopcję drugiego dziecka. Zapewne część z was ma w głowie pewne obawy, pytania. Jak dzieci się ze sobą będą dogadywać? Czy starczy mi sił, by poświęcić czas dwójce dzieci? Co jeśli jedno będzie wymagało większej opieki? 
Ja oczywiście nie znam odpowiedzi na te pytania, ale chciałabym wam napisać kilka rzeczy, które pamiętam ze szkolenia.


W ośrodku zawsze nam powtarzano, że dzieci wychowujące się razem, mimo, że pochodzą z różnych rodzin ZAWSZE są dla siebie rodzeństwem. Z doświadczenia innych ludzi wiem, że tak jest. 
Już wcześniej pisałam o tym, ale to ważne. Na szkoleniu mówiono nam, że przy tworzeniu więzi między rodzeństwem, należy od samego początku podkreślać, że to siostra, brat, a nie, jakaś dzidzia.  I wiecie co? To chyba działa. Moje dziewczyny zawsze o sobie mówiły "moja kochana siostrzyczka" , "moja siostra", nigdy nie że jakaś dzidzia jest u nas w domu. Gdyby nie były biologicznym rodzeństwem, nauczyłabym je tego samego. Jestem tego pewna.

Kolejną rzeczą, na jaką zwracano nam uwagę w ośrodku było prawo do tajemnicy o rodzicach biologicznych. Dzieci, mimo, że traktowane jednakowo jako rodzeństwo, powinny mieć możliwość indywidualnej rozmowy z rodzicem na temat jego przeszłości. Jest to bardzo delikatna sprawa i dziecko powinno mieć komfort psychiczny w czasie rozmów o rodzicach biologicznych. Samo powinno zdecydować, czy i co chce powiedzieć innym, nawet swojemu rodzeństwu.

Każde dziecko jest indywidualnością. Metody, które działały przy pierwszej adopcji, mogą okazać się nieskuteczne przy drugiej. Każde bowiem dziecko ma za sobą inną przeszłość.
W naszej rodzinie sprawa wygląda troszkę inaczej. Młodsza córka dowie się pewnych rzeczy wcześniej i jeżeli tylko będą chciały, będą mogły poznać swoich biologicznych rodziców i całą prawdę o swoim pochodzeniu. Jako rodzeństwo biologiczne, łączy je wszystko.

Przy adopcji starszego rodzeństwa, podkreślano nam, że ważne jest, by zrozumieć, że każde z nich mogło inaczej przeżyć to, czego doświadczyły. Dlatego w pracy z nimi, należy wziąć pod uwagę indywidualność dziecka. 

By starsze dziecko nie czuło się odrzucone, angażujmy je w opiekę nad nowym członkiem rodziny. Niech poczuje, że brat czy siostra też są przecież dla niego. Tak zresztą powinno być w każdej rodzinie, nawet biologicznej. Część rodzin zabiera swoje dziecko na spotkania do RZ, czy Domu Dziecka. Jest to dobra okazja, by porozmawiać z nim o jego przeszłości

Dla tych, którzy rozważają adopcję drugiego dziecka, lub drugą ciążę, ale jeszcze się wahają, przygotowałam specjalną galerię zdjęć z życia wziętych. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć już wątpliwości ;)


1. Czy ktoś mnie pytał w ogóle o zdanie?

No coż, większość dzieci nie chce rodzeństwa. Oglądaliście może film lub czytaliście książkę "Mikołajek"? No właśnie :)
Moja E. mówi zawsze, że ona jest moją córeczką, a J. nie. Na pytanie, czyją w takim razie jest córeczką, zawsze odpowiada, że ... tatusia.



2. Ja, ja i tylko ja!

Moja babcia, która wychowała się na wsi z czwórką rodzeństwa, zawsze opowiadała mi, jak to jej mama stawiała garnek zupy pośrodku stołu, a że ona lubiła jeść to po głowie dała każdemu i w czasie jak płakali, zajadała zupę :) No cóż. Czasem opłaca się "wyciszyć" rodzeństwo, choćby po to, by można było spokojnie pomyśleć życzenie i w spokoju zdmuchnąć świeczkę.



 3. Kultywowanie tradycji.

Żeby nie było, że rodzeństwo to same psikusy, popatrzcie sami. Całe życie chłopcy wieszali tę gwiazdę na czubku, niby mają zrezygnować dlatego, że są już dorośli? eeeee tam




4. Prison Break

Tak mi się skojarzyło z tym serialem ;) Kto oglądał, będzie wiedział o co chodzi. 
Ale cóż, na siostrę matematyczkę nic nie poradzisz :))






5. Przesyłka dostarczona!

SMS: Cześć siostra, właśnie przyszły te buty, które sobie zamówiłaś.





6. Pełnia szczęścia.

No cóż, nie ma nic lepszego. Ty wygrywasz, brat czy siostra przegrywa. 
Znam to skądś ;) Nie raz widzę iskierki w oczach moich dziewczyn tylko dlatego, że siostrze coś nie wyszło.





7. Najlepsza opiekunka.
Czyż to nie słodkie? Pamiętajcie, że drugie dziecko to pomoc przy młodszym. Szkoda, że nie możecie zobaczyć filmiku z moimi dziewczynkami, kiedy to mała E. karmi butelką swoją siostrę i ponieważ tamta nie bardzo ma ochotę, to na siłę trzyma jej głowę i mówi "Pij mlesio!"
Eh, niezapomniane chwile.







8. Gdy diabeł nie może....

Ostatnia sobota. 7 rano. Słyszymy z mężem jakiś rumor w pokoju dziewczynek, więc wiemy, że już wstały. Ale o dziwo nie przyszły do nas do pokoju, a udały się razem do ... łazienki.

Nadsłuchuję, ale nie ruszam się czekając na rozwinięcie sytuacji.

- Będę robić kupę, mówi E.

- Ok.

- J. podaj mi papier. (słyszę przesuwający się podnóżek, więc chyba siostra próbuje dostać rolkę położoną na półeczce nad toaletą)

- Proszę, podaje papier J. (tak mi się przynajmniej wydaje)

- Dziękuję 
(wow, jakie ugrzecznione, no nie wierzę!!)

- Jest kupa?, docieka młodsza.

- Jeszcze nie. (słyszę stękanie)

- Jest!

- Ok. Teraz J. zrobi kupę, postanawia młodsza.

- To chodź.

Chwilę później słyszę spuszczaną wodę.

- Idziemy się pobawić?, pyta E.

Uff, czyli mamy jeszcze chwilę dla siebie, pomyślałam.
Dialog dwu i trzy latki o kupie zapamiętam na długo ;)







9. Dziś z tobą się nie bawię!

No cóż, rodzeństwo ma się na co dzień. Gdy przyjdą inne dzieci, brata czy siostrę trzeba jakoś.... unieruchomić ;)






10. Nie tylko ludzie.

Żebyście nie pomyśleli, że tylko ludzie tak się zachowują. Tylko spójrzcie na te czworonogi ;)




Wychowanie rodzeństwa nie jest łatwe. Dla mnie to dopiero początek, w sumie to nie wiem czego się spodziewać, ale serce się raduje, gdy widzę miłość w oczach dzieci. Kłócą się o zabawki, ale też przytulają i mówią "Kocham"

Ostatnio byliśmy na takim festynie, gdzie rozstawiona była scena a przed nią leżaki plażowe i pufy, na których można było na chwilę siąść i popatrzeć na występy. Mojej młodszej córce tak się te leżaki spodobały, że za nic w świecie nie chciała iść dalej. Stoimy, wołamy ją a tu cisza. E. krzyczy razem z nami, ale J. nie reaguje, uśmiecha się tylko kątem oka. Nagle starsza biegnie do niej z płaczem "Moja siostrzyczka, kochana siostrzyczka, chodź z nami, ja nie chcę, żebyś tu została! Ja chcę swoją siostrzyczkę!" 
Jak się ta scena zakończyła? J. przybiegła z płaczem, gdyż ta kochająca ją siostrzyczka szczypała ją za policzki, próbując przekonać do pójścia z nami. Po chwili więc płakały obie...

Macie jeszcze jakieś wątpliwości, że posiadanie rodzeństwa jest cudowne? :)

Na koniec obejrzyjcie proszę krótki filmik o siostrach, bardzo bardzo wzruszający.



* Zdjęcia www.brightside.me

16 komentarzy:

  1. Ja jestem ZAWSZE jednego zdania: jeśli ktoś jest zdrowy i może mieć drugie to niech się nie zastanawia! Na pewno nie będzie lekko ale będzie warto :) Też jestem jedynaczką i nie lubiłam tego...mam nadzieję, że nasz Bob nie będzie jedynakiem. Super masz dziewczynki, fajnie się o nich czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo myślę! W takim razie czekam na rodzeństwo Boba :)) Oj będzie się działo.

      W piątek spotkałam w żłobku taką mamę, która ma córkę w wieku 10 lat i teraz drugą w wieku 2.5 lat. Sama zaczęła do mnie gadać i stwierdziła, że za długo czekała, bo wypadła z rytmu i przede wszystkim miała bardzo spokojne to pierwsze dziecko a ta mała jest jak huragan.
      Hahahha. Skąd ja to znam ;) Goniła więc ją po szatni, żeby tamta założyła buty, w międzyczasie zwracając uwagę moim dziewczynom, że chodzą po ławkach (wystraszyła się, że spadną, ja rozmawiałam z wychowawczynią) po czym J. spojrzała na nią wzrokiem "czego ode mnie chcesz kobito, jestem już duża" więc odpuściła.
      Ten kto powiedział, że drugie dziecko jest spokojniejsze, baaaardzo się mylił ;)

      Mówisz, że fajnie się czyta o moich dziewczynach? A wiesz, że ja właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że jak o nich piszę to dialogi są zawsze o ... kupach? Patologiczna rodzina. Matko, muszę coś innego napisać ;)

      Pzdr.

      Usuń
  2. Poryczałam się na tym filmiku! Jesteś okropna! :P
    Ja też jestem jedynaczką i nigdy nie miałam wątpliwości, że chcę miec więcej niż jedno dziecko:)
    Super masz dziewczynki - gdy czytam to od razu widzę moje najstarsze córki, jak się zachowywały gdy były małe... Jedna za drugą w ogień... Cudowne to było. Dobra, idę się wysmarkac, bo naprawdę się poryczałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mów Ahaja, ten filmik to esencja posiadania rodzeństwa prawda? Też mnie bardzo wzruszył :(
      Mówisz, że twoje też takie były? A jak jest teraz? Czy takie pielęgnowanie więzi przynosi potem rezultaty, których oczekuję? Choćby właśnie tak jak w filmiku, żeby wiedziały, że cokolwiek by nie było to w ostateczności mogą na siebie liczyć.

      Usuń
    2. Oczywiście, że tak będzie! Będą mogły na siebie liczyc zawsze! Powiem ci, że był moment (nawet nie taki moment, bo trochę to trwalo) że zaczęłam się martwic, bo wiecznie się kłóciły i dochodziło do rękoczynów. Martwiłam się wtedy o Oliwię, bo nie dosyc, że drobna i słaba, to jeszcze cholernie wrażliwa. Wika z kolei duża, silna i rządząca. A gdy były małe, to Wika tak kochała Oliwię, że kiedyś pedagog mnie wezwała na rozmowę i powiedziała, że Wika traktuje siostrę jak... własne dziecko! Długa historia. W każdym razie, gdy po latach zaczęły walczyc, a ja będąc jedynaczką w ogóle tego nie ogarniałam - podpytałam koleżanki jak to było z nimi i ich siostrami i wszystkie się tłukły niemal do wieku dorosłego! Załamałam się, ale moim dziewczynkom na szczęście przeszło. Wiadomo, że od czasu do czasu się kłócą (jak dzisiaj na przykład) ale widzę, że są i będą dla siebie wsparciem. Dla mnie b, ważne jest też to, że w razie czego zajmą się Tamalugą, bo bardzo ją kochają. Także nie masz się co martwic absolutnie!

      Usuń
    3. No właśnie o to mi chodzi! Dziękuję :*

      Usuń
  3. To co, kobitki? Zakładamy Klub Jedynaczek? Bo ja też jestem jedna... Zawsze uważałam, że to krzywda dla dziecka. Sami planowaliśmy z mężem trójkę, ale jak się skończyło, to już wiecie. Póki co rozkoszujemy się naszym niemowlakiem i jeszcze nie postanowiliśmy, co dalej.

    Izzy, a że Twoje córy (obie - i Księżniczkę, i Dinozaura) uwielbiam, to już wiesz. Wspaniale, że je macie i że one mają siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładamy!Mogę byc skrabnikiem. :D

      Usuń
    2. Lady Makbet, u was się nie skończyło a dopiero zaczęło! Ty mi tu nie kończ swojego macierzyństwa na jednej małej grzecznej kruszynce Księżniczce! ;) A książę na rumaku to co? Poważnie mówię. Marzyliście o dużej rodzinie i czemu ma jej nie być. Niemowlak za chwilę przestanie być niemowlakiem :)

      Tia,moja Księżniczka i Dinozaur (zaraz wyjaśnię skąd się wziął) są wspaniałe i te nazwy do nich pasują. Dziś starsza ugryzła młodszą, bo tamta szarpała jej zabawkę...
      Właśnie pisałam Dziubasowej wyżej, że wydaje mi się, że jak piszę coś o dziewczynkach to piszę zawsze o kupie ;) Ależ nisko upadłam...

      E. - Jak będę duża to będę księżniczką.
      Ja- A J. kim będzie jak dorośnie? Też księżniczką?
      E. - Nie. J. będzie.... dinozaurem.
      (słyszę płacz)
      J. - Nie chcę być dinozaurem :(
      Ja- To kim chcesz być?
      J. - Misiem.
      No cóż.

      Usuń
  4. Zakładamy! Ja w takim razie będę członkiem z ramienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny, zobaczcie ile nas jest tych jedynaczek! W takim razie koniecznie trzeba utworzyć jakiś KLUB. Też jestem za! Skoro mamy już skarbnika, członka z ramienia to hmm, jakaś rada nadzorcza by się przydała :D
    Zbierajmy jakąś drobną kwotę, a za jakiś czas spotkamy się na wykwintnej kolacji i "pobiadolimy" sobie nad tym ciężkim życiem jedynaka. Co wy na to kobitki i samozwańczy skarbnik? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej za!
      Dziubasowa członkiem z ramienia - przedwczoraj oglądamy jakiś program polityczny. Program był z tłumaczeniem na język migowy. Joanna Mucha była w czarnym swetrze, tłumacz migowy też na czarno, więc pokazany w prawym dolnym rogu - wyglądał jakby wyrastał z jej ręki. Mowię wiec "Tomek, zobacz, jakiś nowy członek z ramienia Muchy!" :D

      Usuń
    2. Izzy, ja się deklaruję zrobić tę wykwintną kolację, byle nie było w niej grzybów. Może za to być bez mięsa, laktozy, glutenu, cukru i co tam jeszcze wymyślicie ;)

      Usuń
    3. Lady Makbet, ja wybrzydzać nie będę, byle nie było cebuli, resztę jakoś zniosę, chyba,że to będą żabie łapki ;) Ustalcie składkę :D A Ty kochana śmigaj na blogi kulinarne po nauki :P

      Usuń
  6. To ja się do klubu nie załapię. Za to tata Tygrysa tak, choć może nie do końca, bo mu akurat dobrze było i jest być jedynakiem i rodzeństwa nigdy mu nie brakowało. Pewnie jak patrzy na moje relacje z siostrą, to tylko się w tym utwierdza. Choć nie jest tak źle, ale mogłoby być lepiej. Różnica wieku, charakterów, wartości, ale swoje dołożyli też rodzice. I chyba to sprawia, że tak trudno podjąć mi decyzję o rodzeństwie dla Tygrysa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bycie jedynakiem ma niewątpliwie plusy, ale ma też minusy. Fakt, że nie wiesz jakie rodzeństwo będzie mieć relacje, ale według mnie wiedząc gdzie rodzice popełnili błąd z Tobą i siostrą, umiałabyś lepiej zadbać o tę więź u Twoich dzieci. Pamiętam jak na szkoleniu powtarzano nam nie raz, że dzieci zwykle nie szukają rodziców, ale szukają rodzeństwa, szczególnie te,które są jedynakami. Mając jednak rodzeństwo (choćby nie biologiczne) czują się bezpieczniejsze i bardziej spełnione.
      Jaka jest prawda, tego nie wiem, ale może coś w tym jest.
      Jak poczujecie, że chcecie do Tygryska jakiego Lwa albo Lwicę to czemu nie ;)
      Buziaczki dla Tygrysiej rodzinki :)

      Usuń